”Szukasz w tym świecie miejsca dla siebie? – samotny wilk w poszukiwaniu własnej watahy” – 06.07.2021

Szukasz w tym świecie miejsca dla siebie? - samotny wilk w poszukiwaniu własnej watahy.

To pytanie, a w zasadzie postawa towarzyszy mi od 4 lat.

Miałem w swoim życiu parę egzystencjalnych zwrotów, często przy pomocy różnych osób z zewnątrz jak i dobrych książek. Jednym z większych wydarzeń był obóz sportowy w Lublinie, gdzie poznałem psycholożkę, która już chyba na całe życie wciągnęła mnie do krainy psychologii. Ta rozmowa zostanie ze mną na dłuuugie lata 😀
To poszerzanie swojej własnej świadomości i spojrzenie na sfery swojego życia z nowego, świeższego punktu widzenia daję dużo dobrego. Jednocześnie też sporo zabiera. 
Można powiedzieć, że powoli wchodziłem na swoją ścieżkę odpowiedzialności, wyboru, celów i planów. Nie wyglądało to jednak tak, jak opisywali w amerykańskich poradnikach od rozwoju osobistego. Ten wszechobecny optymizm i pozytywne nastawienie, wizualizowanie, planowanie celów SMART nie dawało mi takich rezultatów, jakie chciałem, lub bardziej zasadne „jakie być powinny” co było zaproszeniem do krainy neurotyków. 
Ta częsta samotność, wstrzymywanie się od wypowiedzi, zatajanie niektórych działań, jakie wykonywałem, przed otoczeniem, by uniknąć oceny lub zrugania to tylko wierzchołek góry lodowej. 

Wielokrotnie czułem się niezrozumiany, „zlewany”, niebrany na poważnie. Ta moja silna buntownicza natura, chęć płynięcia pod prąd, robienie czegoś inaczej i odwrotnie niż inni, była tylko podpałką do wewnętrznej frustracji. 

Często z tym działaniem poza schematem jest tak, że jeśli Ci się uda – sam się nagradzasz, prowadzisz wewnętrzny rejestr swoich zwycięstw.
Jeśli Ci się nie udaję, ponosisz często porażki, to dopiero wtedy otoczenia widzi to i kształtuję opinie na temat Ciebie i Twojej drogi. 

Wygrywasz? Samodzielnie. 

Przegrywasz? Na „forum publicznym”.

Na pewnym etapie po prostu brakuję już tego paliwa, lub jak ja to lubię określać – wewnętrznego płomienia. Wiesz, że coś takiego masz. Gdzieś się to tli, ta wola życia, osiągania, zdobywania. 

Jednak z każdą porażką wątpisz w siebie i swoją ścieżkę. Płomień pomalutku wygasa.

W moim przypadku było bardzo podobnie, aż doszedłem do momentu, w którym byłem totalnie zanurzony w poczuciu bezradności. Nie odkryję Ameryki, jak powiem, że nie jest to stan, w którym uwielbiamy być, a zresztą jest to jedna ze składowych zaburzeń depresyjnych. 
Pamiętam, że zadzwoniłem wtedy do coacha  – Justyny (pozdrawiam Cię serdecznie!), z którą mieliśmy się skontaktować już 3 miesiące temu. Po rozmowie wskazała mi właśnie na Globergy. Dostałem namiary do Łukasza i umówiliśmy się na spotkanie. 
I tak zaczęła się moja już blisko 1,5-miesięczna przygoda tutaj.

Kto przewodzi naszą grupą? 

 

ŁUKASZ – CEO NASZEJ FIRMY. 

Niesamowita ciepła, pozytywna postać. Jak nie zarazicie się optymizmem i entuzjazmem po paru rozmowach z Łukaszem, to może fakt – nie jesteś jeszcze gotów by zostać Globergianinem (to bardzo ciężkie – uwierz mi na słowo).
Wizjoner, niejedno w życiu przeszedł, co tylko utwierdza go w tym, że wreszcie jest na tej ścieżce, którą notabene sam buduje. 
Między blokami pracy i częstych wyjazdów, zawsze znajduję czas na porozmawianie z każdym, kto ma taką potrzebę. 
Według mnie oprócz rozmów bardzo dużą zaletą jest brak jakiegokolwiek wywyższenia się za pomocą swojego statusu. Z Łukaszem gadasz jak z wieloletnim, doświadczonym kolegą. 

JOANNA – COO

Poznajcie Asię, głównego dyrektora operacyjnego naszego stowarzyszenia. Metaforycznie jak Łukasz jest głową, to Asie można nazwać szyją. Odpowiada za koordynowanie wielu projektów i prac zespołów, by wszystko szło zgodnie z planem.
Poza działaniami jest „osobą do rany przyłóż”. Można z nią porozmawiać na każdy temat, zwierzyć się wiedząc, że zostanie się wysłuchanym. Nie wyjdzie się tez bez paru wniosków i porad 😉
Pamiętam jak sam miałem dołek, spowodowany lekkim wypalaniem w moim początkowych etapie prowadzenia konsultacji. Rozmawialiśmy przez 45 minut, a potem wytarłem nos w chusteczkę i zabrałem się pracy haha. 
I ostatnią ostoją Globergy jest…

EWELINA – CMO

Ewelina – dzięki niej w ogóle o nas słyszycie, bo zajmuje się… MARKETINGIEM! Ubiera nasze pomysły, cele, projekty w przekaz, który przyciąga GLOBERGIAN jak magnes. 
Pomysłowa, z poczuciem humoru i niekonwencjonalnym podejściem do ludzi. Nie przesadzę jak stwierdzę, że znajdzie „sposób” na każdego. 
Czerpię dużo inspiracji i wiedzy od Eweliny – to praktyk marketingu z krwi i kości z blisko ponad 20- letnim stażem. Mimo natłoku pracy znajduje czas, by odpowiedzieć, nakierować czy polecić materiały do przerobienia.
Poznaliście najważniejsze osobistości naszej firmy, ale to nie wszyscy. 
Szukaliśmy przez jakiś czas nazwy naszego „plemienia”.

Padło na Globergian – dlaczego tak?

Bo tworzymy wspólnie to, czego każdy z nas tu zebranych od zawsze szukał. Ostoi, społeczności osób, które chcą czegoś więcej od życia, ale na własnych zasadach. Różnorodność osób też mnie zadziwiła. Praktycznie nie ma powtarzających się osobowości ani kompetencji. Każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i dobry w czymś innym, dzięki czemu się uzupełniamy. 
Pamiętam jak po raz pierwszy, logowałem się na co poniedziałkowe spotkanie, gdzie zostałem ciepło przyjęty przez wszystkich. Dużo energii, nieoceniająca atmosfera i miejsce, gdzie można być zwyczajnie sobą. 
Wspólne rozkminki, poczucie humoru, rzucanie z pozoru błahych haseł, z których powstają historie. BEZ-CEN-NE! 🙂
Kolejnym plusem jest to, że większość z nas prowadzi swój biznes. Mamy coś swojego, a jednocześnie dokładamy cegiełki pod większą sprawę. Jakoś nigdy nie specjalnie chciałem dla kogoś pracować  ani mieć nad sobą szefa. 
Wyjątkami były oczywiście sytuację, w których musiałem z jakichś powodów. 
Tutaj jest to połączenie dwóch ważnych dla mnie rzeczy.
Tworzę coś swojego, a jednocześnie jestem w miejscu, gdzie mogę pracować nad czymś jeszcze większym. 
Dużo pewnie jeszcze przed nami. 1,5 miesiąca to nie dużo, a i tak sporo już mogłem doświadczyć. 
Powoli będę się zbliżał już ku końcowi. Podzieliłem się moją historią, ale uwierz, że większość nas tutaj niesie za sobą podobny bagaż. Moim motywem przewodnim było zwrócenie uwagi, na to, że z czymkolwiek się zmagasz – od cierpienia psychicznego do nieznajomości dalszej ścieżki – to gdzieś są osoby, które mają i miały podobne rozterki. Być może znajdziesz to u nas i tego Ci życzę! 🙂 
Jak mam jeszcze Twoją uwagę to zapraszam Cię na kolejne artykuły, których możesz spodziewać się co tutaj więcej.
 

Trzymaj się czytelniku, życzę Ci dobrego dnia i wytrwałości w podążaniu własną drogą! 🙂

Bartosz Chebdowski z Globergy

______________________________________________________________________________________________________________________________

Bartosz Chebdowski – Student II roku psychologii na warszawskim SWPS-ie, pasjonat zwiększania skuteczności osobistej, autor hypnosblog.pl jak i twórca Instagrama @hypnos_sen poświęcionym zagadnieniom związanym ze snem dobrej jakości.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *